Menu

Dziennik Bożeny Wąs

Znaczną część życia wypełnia ten sam dylemat: jak sprawiać wrażenie kogoś stanowczego i pełnego energii, kiedy dzieje się mniej niż nic.

Sytuacja 210

sekretarka.bozeny

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, naprawdę. Na przykład o, taka Bożena. Miała taki epizod, że zaraz obok Kopalni przyszło jej ratować wczesnonastoletniego młodzieńca, którego koledzy porzucili po wspólnej libacji narkotykowej, gdy się okazało, że im padł i było prawie po gościu. 

Otóż za mała to była lekcja najwyraźniej. W piątek Bożenka miała przyjemność wejść w dysputę z tym samym młodzieńcem oraz jego kolegami, którzy nie krępując się zupełnie, narkotyzowali się z zapałem przy użyciu butelek po wodzie mineralnej i stosownych dodatków. I po co w ogóle zaczynać temat z kimś, kto samodzielnie spisał swoje życie na straty? 

Trzeba do tego być Bożeną i mieć misję wpisaną w DNA.

 

Ale podobnież nie samą pracą człowiek żyje. Tak mawiają na mieście.

Bożena postanowiła wobec tego odgapić trochę lajfstajla z tych wszystkich dobrze prosperujących blogów podróżniczych i se pojechała zbankrutować do Malborka. Jak ktoś zaglądał tam kiedy, to dobrze wie, że turystę się skubie zawodowo i bezlitośnie. Północ kraju mogłaby jeździć na szkolenia. Poza tym warto pamiętać po drodze, że stacje beznzynowe też zarobią solidnie, jak nawigacja dostanie czkawki na remontach i nakaże dwa kółka w tę i nazad dla wprawy. 

Wprawki za kółkiem też się liczą, prawdaż.

W każdym razie naturalnie w Malborku jest zamczysko, znane wszystkim z serialu "Wiedźmin" i z filmu "Wiedźmin". Ładne zamczysko, brzydkie produkcje wiedźminskie. Nic dziwnego, że po takich próbach Sapkowski oddał za bezcen różne swoje prawa autorskie. Najtęższy szaman by nie wykminił, że jednak z fantastycznej serii książek da się  zrobić nie tylko najbardziej gniotowaty serial wszechczasów i najgorszy film wszechczasów, ale również świetną maszynę do produkcji forsy.

Wracając do zamku, to stoi i ma się nieźle. 

zamek

Ponieważ zaś chodzenie po budynkach z czerwonej cegły Bożena z rodziną (szerokopojętą) ma opanowane dość dokładnie, to pojechali letko w bok i potem dookoła miasta i takimi uliczkami polno - przedmiejskimi i potem w lewo, potem zawrócili i jednak w prawo i prosto, aż dojechali do dinoparku.

DSCF4000

W parku, jak nazwa wskazuje, jest dużo dinozaurów oraz sporo smoków. Są też kosmiczne kolejki do uprzęży w parku linowym, są stacje do skubania starych z ostatnich żywych monet (tylko jeszcze karuzela i samochodziki i jeszcze tym łabędziem po sadzawce, no maaaammmuuuuśśśś). Całe szczęście czasami daje się jakoś odwrócić uwagę młodzieży od takich bezeceństw, a robi się to przy użyciu inwentarza ożywionego futrzanego. (Szerzej na ten temat znajdziecie na Okiem Alexa).

DSCF4040horz

Tak że o, takie atrakcje.

Jedna uwaga dla ewentualnie planujących - Bożenka uprzedza, żeby suto się wyposażyć w żywność, ponieważ miejscowe budy oferują coś, co nazywają jedzeniem ALE POD ŻADNYM POZOREM nie należy tego brać do ust. Obsługa budek ma tego pełną świadomość, bo zwraca koszta bez mrugnięcia powieką, ale bardzo trudno jest nakarmić wszystkie swoje głodne ludziki monetami. Strasznie im trzeszczą w zębach i potem ciągle bekają każdym końcem układu pokarmowego, co powoduje dziury w tapicerce samochodu na powrocie. 

To w sobotę.

W niedzielę Bożenka zabrała inną odnogę rodziny i pognała na piaski sobieszewskie, aby wygrzać kości na pustawej plaży (która jest pustawa, bo jest w pizdziet daleko od wszystkiego i nikomu się nie chce tyle łazić) oraz wymrozić kończyny w wodzie rzeczywiście morskiej, a nie zatokowej (ale to tylko Agatka). I stamtąd nie ma ani jednego zdjęcia, ponieważ każdy jeden członek wyprawy zajęty był szalenie zabawą w "nie dam się pożreć żywcem, ty wredny komarze". Z jakiegoś bowiem powodu przyjazd Bożenki pokrył się ewidentnie z jakimś ogólnopolskim zlotem komarów, gdzie debatowali nad tym, ilu z nich na raz musi usiąść na pacjencie, aby go znokautować stylem "na Gołotę" (ćwiczenia praktyczne).

 

Aha. Wspominała Bożenka, że w piątek ganiała narkomanów? Coś wspominała.

No to w poniedziałek odwdzięczyli jej się z nawiązką. Blacharz - lakiernik wycenił naprawę na dziesięć tysięcy PLN.

Oczywiście, jak to zawsze w takiej sytuacji, akurat patrolu nikt nie przyśle, akurat monitoring na budynku miał awarię, akurat pani Zosia dostała amnezji i nie pamięta za boga, jak się nazywał ten syn listonosza, bo to chyba on. Oczywiście blacharz - lakiernik nie napisze na kartce, że tyle sobie wyliczył, bo jeszcze Bożena na policję to poniesie. Oczywiście Bożena sobie dla policji może zrobić wycenę u rzeczoznawcy, poproszę pińcetzłoty.

 

Na osłodę Bożenka dostała pozdrowienia tak cudnej urody, że nie może oderwać oka. Jednego od kartki, a drugiego od koperty. W związku z tym od wczoraj ma zeza niczym dowolny męski osobnik ze starej kreskówki, który właśnie zarobił w dzwoneczki. No ale paczcie sami, czyż to nie bezbłędne?

IMG_20170718_092708

IMG_20170718_092724

Tak że co Bożena sobie przypomni wyliczenia lakiernika, to spogląda na Braci Plankton i myśli o tym, że każdy z nich potrafi upilnować po siedem gałek lodów. Siedem gałek! Sama Diabeł mówiła, to nie ma co wątpić. 

Tak że Bożenka chyba też sobie te siedem gałek lodów zapoda, bo co innego ma robić, to nie wie.

 

Komentarze (150)

Dodaj komentarz
  • marga77

    te pozdrowienia warte blacharza! zazdraszczam silnie :D
    a jak Margaeska na tym zamku była, to nie zdzierali, dobrze sobie nawet tam podjadla, jedynie co ja zaskoczyło to dwie wersje tej samej historii, z dwóch różnych prtewodniczych ust, jedna po mniamniecku, druga po polskiemu ... a tak swoją drogą to Betty się tam ma, że normalnie przez ćwierć wieku inne auta się nie majo!

  • sekretarka.bozeny

    Na zamku to tam na zamku, ale w parki dinozaurów to Margaeska chyba nie hasała ;) A tam tak karmio fatalnie, na inne malborskie Bożena nie narzekała ;)

    A Betty to naprawdę zbiera atrakcji za cały szrot. :/

  • marga77

    już pisałam pod 209, ale się powtórzę, że wykorzystam Królewiczka do wylosowania sześciu właściwych liczb, niech wtedy kto Betty ruszy, no! ;)))

    ja sama już prawie dinozaur, więc się nie dołowalam :D
    z tym zezem tosie podobno zdrowe oczy ma, że o pięknych nie wspomnę ;)))))))

  • marga77

    już pisałam pod 209, ale się powtórzę, że wykorzystam Królewiczka do wylosowania sześciu właściwych liczb, niech wtedy kto Betty ruszy, no! ;)))

    ja sama już prawie dinozaur, więc się nie dołowalam :D
    z tym zezem tosie podobno zdrowe oczy ma, że o pięknych nie wspomnę ;)))))))

  • nie-okrzesana

    Moja nawigacja w okolicach węzła krakowskiego podawała talkie oto hasło " dziesięć razy do potęgi 44. skręć" Nie wspomnę, że i tak już byłam wkurzona bo jechałam po auto do mechanika który zaśpiewał 15000 + vat. Tak, że ten.... rozumiem i łączę się w bólu.

  • atojaxxl

    Wiem, że to nie pocieszy, ale powiem tak: dawniej też chciałam świat naprawiać, interesowałam się każdym leżącym i dogorywającym, bo może ma cukrzycę, może padaczkę itp. Zwróciłam uwagę pewnych rodziców na nienaturalnie czerwone powieki i poszerzone źrenice ich syna, jego brak koncentracji, odloty podczas lekcji (nie wiedział gdzie jest np). Poddali go badaniom, leczeniu, wysłali za granicę. Dziś ten dupek opowiada na portalach społecznościowych, że przeze mnie nie potrafi nawiązać właściwych relacji z kobietami, że boi się kobiet i oczywiście to moja wina, że nie może wrócić do Polski. Mogłabym książkę napisać po zebraniu wszelkich inwektyw pod moim adresem. A ja chciałam tylko pomóc. Więc niech dogorywają, jeden taki leży właśnie na trawniku.

  • tessa37

    Na wyspie Sobieszewskiej byliśmy 4 lata temu, na plaży komarów nie bylo (były za to nieziemski upaly:), ale to na plaży, a my wpadliśmy na pomysł obejrzenia różnych rezerwatów, podobno ptasich, ale to widocznie jakieś anorektyczne ptaki były, bo komarów miliardy, przeżyliśmy dzięki środkowym psikaczom i apce pt. antykomar;)
    Wtedy też przy okazji obejrzeliśmy sobie zamek w Malborku, (mnie to on się będzie zawsze z Panem Samochodzikiem kojarzyl;),zdzierstwa jakos wtedy nie zauwazylam, nie wiem dlaczego:)
    A w ogóle, to wróciłam właśnie z czyszczenia z piaskowanie, super zrobione i nic nie boli, a popijam właśnie Frappe (przez słomkę wprawdzie, ale zawsze, czyli dentystka sie sprawdzila:) To ide sobie byc dalej taka olsniewajaca;)

  • tessa37

    Psikacze mialo byc, że smrodliwe (acz skuteczne;)
    A w ogóle to znów upaly mamy (i komary, niestety), moge znow nadwzki wysylac;) Upalow, komarow ma Bozenka dosc wlasnych;)

  • 45gogula

    no i popatrz, a potem mówią, że znieczulica, że ludzie nie reagują...jak zareagują, to Pan lakiernik ma niezła jazdę i zarobek...co jest z tymi ludźmi w tym kraju???!!!!! na razie u siebie komarów nie widzę, ale za to ostatnio po nocy przez godzinę szerszenia zbłąkanego ganiałam; nad morze może pojadę i nie natknę się na komary i meszki? mam nadzieję, w Malborku byłam, widziałam ... dość dawno to jednak było a w parku dinozaurów równie dawno ale w innym miejscu

  • mrufa1408

    Malbork zwiedzalismy (powtórnie) ze 3 lata temu mam wrazenie. Bylismy na obiedzie w knajpce o nazwie Gothic Cafe. (nie wie mczy ten link zadziala... wiec pardon jesli nie)
    Ze zrozumialych wzgledów z dinoparku smy zrezygnowalismy... ;)

  • tessa37

    A i jeszcze tylko chce powiedzieć,ze kartki Cisnej urody, nie wiem dlaczego mi sie zdjęcia za drugim razem otworzyły i moglam podziwiać bez ryzyka dostania zeza rozbieżnego;)
    A co do gnomow, którym się pomaga, a później żałuję, bo się w dziwny sposób "odwdzieczaja", to mi się nie chce pisać nawet, bo dzień piękny, ja mam super humor i na szczęście takie gnomy daleko od siebie;) Mądre niemieckie przysłowie mówi, ze: "Keine gute Tat bleibt unbestraft " i ja sie tego od lat trzymam;)

  • tessa37

    Pieknej urody oczywiscie:)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - Królewiczek oby miał dobrą łapę ;)) Bożena trzyma kciuki!
    A obecnie 130 zł za bilet rodzinny to w tym Malborkowym zamku wołają - jak na przeciętną kieszeń nie jest to szczególnie łagodny wymiar kary ;)

  • sekretarka.bozeny

    Nie-okrzesana - Bożeny nawigacja twierdziła z uporem, że prowadzi prawidłowo :) Żadnego wygłupu, żadnego "zawróć", nie nie. Śmiało i do przodu. ;)
    A ten Bożenki samochód w zakupie był wart połowę tego, co ma iść na lakier. I teraz to Bożena doprawdy rozkłada już ręce.

  • sekretarka.bozeny

    Atojaxxl - Bożena miała zadanie ułatwione, bo młodzież nawet się nie kryła z tym, co porabiają. I nawet gadek umoralniających nie mieli, tylko prikaz, żeby w domu sobie, z mamą może, takie uprawiali ekscesy. I policja do tego bywała i pogotowie, bo nie było żartów nie raz i nie dwa. I proszę. teraz Bożena może sobie w buty wszystko wsadzić i tak.
    Takie historie.

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - Bożena bywała drzewiej w tych piaskach, ale takie komary to pierwszy raz. Ewidetnie był to zlot. Nic nie pomagało.
    Malborski zamek to dookoła tylko towarzystwo obeszło, bo po atrakcjach w parku było już wszystkiego nadto. ;)
    Upały możesz dorzucić, bo chociaż by Bożena w tym całym bagienku sobie wygrzała kości.

  • sekretarka.bozeny

    45gogula - no takie prezenty. Źródła sfinansowania napraw oczywiście brakuje, bo jakby miało być inaczej?
    Komarów u Bożeny tyle nie ma, tak że nad takie morze można jechać. ;)

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - tak Bożena coś podejrzewała, że o park dino nie zahaczaliście ;))))
    Zamek od środka to może na kiedy indziej Bożena zostawi, może też Gothic Cafe znajdzie się w planie. Bo na pewno nie budy z jedzeniem w tym parku ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - powiedzenie trafne o stokroć. Bożena sobie w kilku językach chyba strzeli, żeby dobrze zakodować. ;)

  • Gość: [demirja] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Malbork, to ja tylko z okien pociągu podziwiałam i pewnie na ten czas tak zostanie.

    Co do Betti to ma nie fart okropny i Ty i ona... a co to za naprawiacz, że tyle sobie zaśpiewał? Głupi, czy jaki? No a policjanty, to co? Oglądały Betty - może jakieś odciski pozostawiali chłopcy ? ... jak mnie kiedyś, świętej pamięci Ferdynanda, dwu pijanych łepków skasowało, to się chłopaki z dochodzeniówki postarali, obfocili ślady butów i nawet udało się im zdjąć jakiś kawałek stosownego odcisku... ja na szczęście miałam autokasko płacone i mi ono i szybe i lakierowanie pokryło, a że łepki były rozpoznane i złapane, to sobie zapewne ubezpieczyciel od nich (a raczej z ich rodziców) ściągnął...

    Nie zmienia to faktu, że szkoda Betti :(

    Zaś co do dobrego serca to... trzeba mieć twardą dupę w komplecie i gruby portfel... dlatego mało kiedy się szarpię z pomocą nieznajomym, a wychowywać obcych dzieciaków się zwyczajnie nie da... raz, że mają swoich rodziców, a dwa, że w grupie, nawet jeżeli coś do łba któregoś dociera, to jednak... no już zawsze jeden podpuszczalski się znajdzie wodzirej... ten który umie ściągnąć innych na dno do siebie, bo to wygodniejsze niż coś zrobić z własnym życiem...

  • fusilla

    A ja tylko Bożenkę pozdrawiam i znikam.
    Bo w cichości szpitalnianej Bożenke podczytuję, of course, ale w końcu , czemu nie?
    Papatkam!

  • sekretarka.bozeny

    No szkoda Betty, szkoda :(
    Nie ma odcisków, bo pacan dechą tłukł. Są odciski od dechy, dość liczne i zadrapania na cały prawie lakierze (poza dachem), tak że niestety tyle wyjdzie za blacharkę z lakierką - potwierdzone w kilku zakładach :( Żeby jeszcze ktoś chciał Bożenie kosztorys dać, to by było super, ale każdy uszy po sobie chowa i tyle z tego jest.

    Dupę to Bożena ma już utwardzaną. Gorzej z zasobami majątkowymi.

  • Gość: [mrufa1408] *.range86-136.btcentralplus.com

    O pani, to grubo oj grubo. Ubezpieczyciel aby nie powinien rzeczoznawcy do oszacowanie zorganizowac? Czy takie luksusy to juz tylko w tym dinoparku hasaja? Ja juz troche nie w kursie to nie bede madralkowac no. Wiekszy tourmalin chyba potrzebny co? A ja ide szukac tego alarmu co pradem kopie :).
    A Fussilce zdruffka!!

  • Gość: [sekretarka.bozeny] *.tbtelecom.pl

    Fusilko - Bożena pozdrawia niezmiernie serdecznie i trzyma kciuki, ile może. Byle do przodu, z każdym oddechem. :*

  • Gość *.tbtelecom.pl

    mRufa - obywatel to sobie sam powinien wszystko zorganizować, łącznie ze złapaniem złodzieja. Bo na gorącym uczynku to mało, trzeba za rękę i na komisariat. I z trylionem świadków, żeby się glut jeden nie wyślizgał. Wot i tak to jest.

  • sekretarka.bozeny

    To była Bożena, ale znów ją wylogowało.

  • Gość: [demirja] *.dynamic.gprs.plus.pl

    gdyby bożenka miała akutokasco to rzeczoznawce właśnie by jej przysłali do wyceny i wówczas wszystko idzie na papier oficjalnie, a do tego może być zrobione w zakładzie z którym ma ubezpieczyciel podpisaną umowę bez szemrania z obu stron, albo też w zakładzie wskazanym przez Bożenkę - wedle uznania i dogadania obu stron, ale Betti musiałaby mieć AC, a ono u nas jest nieobowiązkowe to po pierwsze, a po drugie, mało kto do starszych samochodów je bierze nawet gdy może, bo do całkiem starych (ale jeszcze nie będących na żółtych papierach) to niektóre firmy AC nie dają. AC zawsze gdy mogłam to brałam i zawsze na tym skorzystałam.

    W przypadku Betti AC własne jest o tyle potrzebne, że sprawcą czynu nie jest inny użytkownik ruchu drogowego, czyli nie jest to kolizja... dlatego rzeczoznawca ubezpieczyciela bez AC nic nie zrobi bo się nie pojawi.

    Bożenka jeszcze sprawdzi, co ma na polisie, czy tylko OC, które jest obowiązkowe czy też AC, które byłoby wskazane... NW w tym przypadku nie dotyczy zagadnienia.

  • Gość: [demirja] *.dynamic.gprs.plus.pl

    no i znowu o najważniejszym nie napisałam - karteczka jest NAJFAJNIEJSZEJSZA I SUPERAŚNA i wszelkie ochy i achy nad nią są wskazana :) gdybym ja taką dostała to bym ją, razem z kopertą w ramki oprawiła i na ścianę powiesiła, żeby codziennie na dobry humor patrzać na nią

  • Gość: [mrufa1408] *.range86-136.btcentralplus.com

    Tegom sie obawiala. Nie ze Bozenke wyloguje tylko tegi gluta. Zabrzmie jak dinozaur ale dawne czasy przynajmniej rzeczoznswcow mialy na uslugach ubezpieczycieli.
    a bracia plankton to debesciaki ;)

  • sekretarka.bozeny

    Demirja - NW to nie był, to był WZ - wypadek zamierzony. Dewastacja zwykła, tęgim kijem.
    Bożena jednym okiem próbuje szperać w papierach, ale wydaje się jej, że tylko OC było w pakiecie. eh.

    Bracia P. czekają na ramkę, bo właśnie razem z kopertem mają zawisnąć. W pozytywnym znaczeniu słowa. ;)

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - debeściaki bez dwóch zdań.

    A z resztą sprawy,to opadają ręce, majtki i cycki też. Wezwany patrol powiedział, że nie przyjedzie, bo oni tam cały dzień sterczeć nie będą na wszelki wypadek i że owszem, wiedzą co tam się wyprawia. A na komendzie pierwsze pytanie było, że czemu patrolu nie wezwano. I tak od Annasza do Kajfasza sobie lataj zdrów.

  • marga77

    z tym autokasco jest jak z ubezpieczeniem okularów, lata całe się płaci, a ja się te opłaty przez lata zsumuje, wyjdzie, że więcej wyniosły one, aniżeli naprawa czy zakup nowych okularów, tym sposobem za zasadne uważam autokasco dla aut do lat pięciu góóóra dziesięciu, zależy ile kilometrów się rocznie robi i jakie drogie to auto jest ... a gnojom niech wszystko poodpada w trakcie gigantycznej sraczki

  • Gość: [diabel-w-buraczkach] *.routing.wtnet.de

    No az nie wiem co napisac przez tych durnych gnojków... W glowie sie nie miesci, co za barany!!!!! Tylko mily pokoik w zaciszu piekielnym im tam przygotowac zostaje, beda miec serwis 24/7, pelna obsluga z uzyciem wszelkich dostepnych narzedzi i ogrzewanie na maxa.
    10 tysi i mentalny strzal z liscia w policzek od losu. Naprawde mam nadzieje, ze Karma wraca, i to dobrze rozpedzona, zeby walnac im w leb ze spora sila. Ehhh...


    Ale tego niejadalnego jedzenia to nawet ciekawa jestem - znaczy nie, zebym zjadla, tylko zobaczyla, bo skoro nawet sami sprzedawcy sa swiadomi, ze to jest tak ohydne ze zwracaja kase bez robienia problemu - to naprawde jest cos :P

    Planktoni zamieszkujacy mój stól w kuchni pozdrawiaja braci na Pomorzu! :D Juu-huuu!!!! (tu machanie mackami)

  • Gość: [demirja] *.internetdsl.tpnet.pl

    Marga tu się z tobą nie zgodzę co do tego AC :) ... wg mnie zawsze warto :)
    Przekonałam się o tym wielokrotnie. Ja owszem w swoim czasie nie schodziłam poniżej 3 000 km miesięcznie bywało, że potrafiłam dobić do 4 000, czy nawet 5 000, a zawodowym kierowcą nie byłam, wszystko to prywatnym autem i na dodatek nawet nie na jakiś zabójczych trasach... ot w dni pracy pękała 100 (to była moja trasa praca - dom) czasem z hakiem, a właściwie rzadziej bez dodatkowych kilometrów, reszta zaś w weekendy i święta... jeśli zeszłam do 2500 na miesiąc to znaczyło, że się tylko obijałam i nigdzie nie wybywałam poza trasę właśnie dom - praca... ewentualnie jakieś zakupy. :)

    Jednak, moja mama, która dla odmiany do pracy ma max 5 km, w analogicznym czasie jednego miesiąca, dobijała do 1000 przy założeniu, że jej jakiś wyjazd do miasta wojewódzkiego lub do Krakowa wypadł... no jak wypadły oba... jeśli tylko do pracy i na zakupy - nie dobijała do 500 km miesięcznie... ale cofnięcie w ogrodzenie? płaci AC, jakiś dupek stukną na parkingu lampę i zwiał, a monitoringu nie było - płaci AC, jakiś idiota porysował drzwiami na parkingu - płaci AC, zimowe ślizganie - płaci AC - to wszystko ma miejsce bez względu, czy jeździsz dużo, czy mało, a majstry liczą sobie jak za zboże. Jedynie dla samochodów, które wyjeżdżają co najwyżej do kościoła w niedzielę chyba nie warto płacić AC.

    Z moich doświadczeń osobistych wynika, że tylko bogatych ludzi stać na niepłacenie AC :) ... owszem, może jest ubezpieczenie droższe, ale w życiu jeszcze na tym nie straciłam. :) A nawet jeśli nie co roku miałam wypłatę z AC... to ta, która była odbierała to co im dawałam z nawiązką, także zawsze byłam do przodu :) :)

  • Gość: [demirja] *.internetdsl.tpnet.pl

    natomiast na niewysłanie patrolu Bożenka mogła złożyć zażalenie, choć to niewiele da, ale Bozenka może się odwdzięczyć tym psubratom i zgłaszać to miejsce w serwisie www.policja.pl/pol/mapa-zagrozen-bezpiecze/33880,dok.html
    z tego są rozliczani hierarchicznie :) ... pilnować ma komenda powiatowa lub miejska, rozlicza ich wojewódzka, a później główna... na zasadzie zgłaszania miejsc niebezpiecznych dostaliśmy na Włościach progi zwalniające... bo jak pisali sami raporty ze zdarzeń drogowych naszym rejonie to ich ilość umykała (różne patrole, nikt tego nie analizował, a na około wszystkie ogrodzenia porozwalane, i budka trafo też)... aż kolejne zdarzenia, kolejni sąsiedzi wrzucali do serwisu... no i mamy progi i święty spokój :)

    dla zdarzenia jak Twoje to na 1 dzień wrzucić możesz info narkomanach, a na drugi o samochodzie ... najlepiej z 2 różnych komputerów (tak na wszelki wypadek, bo nie wiem jak system od środka funkcjonuje i czy z jednego IP lub jednego kompa nie potraktowałby tego zdarzenia jako jedno)

  • tessa37

    Jak tak czytam o tych zbrodniach na Bozenkowym samohodzie, to mi sie Chmielewska kojarzy, Upiorny legat, tyle, ze tam to smieszne bylo, a tu nie jest wcale, wrecz przeciwnie, ale taki tasak, czy inny tluczek do ziemniakow, to by sie na chuliganow przydal, albo napuscic na nich innych zbirow, no bo naprawde!
    I to MO u Chmielewskiej, tez jakies bardziej ambitne i skore bylo do dorwania sie draniom do doopy...

  • marga77

    Demirja - nie wiem ile to kosztuje w Polsce, ale tutaj się zdecydowanie nie opłaca AC dla starszego, jak dziesięć lat, lub z przebiegiem trzystotysięcznym, przez półtorej roku przejechałam ponad czterdzieści tysięcy, trasa praca dom i zurück wynosiła około stu dwudziestu kilometrów, zaś ostanie dwa i pól roku trzy tysiące, przy dojeździe szesnastu kilometrów w te i wewte ... właśnie w necie policzyłam ile by kosztowało zwykle OC, w porównaniu z obecnym ponad dwa i pół tysiąca rocznie AC na T5 i Smartko i wyszło półtorej tysiąca mniej, różnica spora musisz przyznać i jakby się miało nawet po trzech latach stłuczkę, to te nie płacone cztery i pół tysiąca, spokojnie to pokryją, o Ojro mówię ;))) nasze auta są nowe, więc jeszcze AC nam się opłaca, co się już sprawdziło , plastik, nie plastik lakierowanie błotnika tanie nie jest!

  • Gość: [demirja] *.internetdsl.tpnet.pl

    nie, to u nas zdecydowanie jest inaczej, a przynajmniej było, bo od blisko 2 lat nie posiadam na stanie 4 kółek, które by figurowały na mnie, ale za AC płaciłam rocznie 250 - 300 PLNów od mojego wiekowego Ferdynanda, a w Tiko wcześniej (to małe było i części miało tanie) to najniższą stawkę AC czyli 200 PLNów rocznie

    mało tego, owszem, wiem, że obecnie coś więcej jest, ale koleżanka do nieco starszawego auta zapłaciła 500 PLNów w tym roku, aż muszę popatrzeć w polisę na Lole młodego czy on ma AC, czy nie (obstawiam, że nie, bo OMD okropnie chytry na pieniądze i na pewno AC nie płacił, więc nie było mowy o kontynuacji, a Lola za stara była żeby zaczynać od podstaw)

    Co do Ac do nowych aut... hm... to jest tak, że kiedy ja na Ferdku płaciłam te 250 PLNów, to Rodzicielka na swoim aucie 1500 samego AC... bo nowe było... i wówczas faktycznie się kiepsko opłacało, bo to 1500 trudno wyszabrować, czy nawet gdyby im podarować... może gdyby to inne auto było, do którego części byłyby drogie to pewnie warto, acz do jej to średni był biznes, acz zdaje się, że chyba na pewno przez 2 lata jest obowiązek płacenia AC jeśli nówkę w salonie kupujesz (nie jestem pewna tylko okresu, czy to rok, czy 2, a może 3, ale coś tam jest takiego, a może gdy na kredyt bierzesz - mniejsza ztym, jest taki nieoficjalny obowiązek, bo oficjalnie go nie ma)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - Bozenie tak właśnie wyszło z tym AC, kompletnie niekalkulowalna sprawa. A tu pacz, od potłuczenia auta kijem trza się było ubezpieczać. Ech.

  • sekretarka.bozeny

    Demirja - super sprawa! Już Bożena zgłosiła pierwszy temat, jutro sobie zgłosi drugi. Daty różne, to nie powinno się raczej pultac. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Diable- Bożena ma od poniedziałku tak opadniete ręce, że jak pisze komentarze, to tyłek na krześle, a łapy z telefonem na dywanie. No i co zrobisz? Nic nie zrobisz. Bożena sobie zbiera dowody, jakie może, ale czy coś z tego wyniknie, to powatpiewa.
    Planktony są cudowne :))))) jeszcze raz dzięki serdeczne, od razu mina inna się pojawia na Bożeny licu udreczonym. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - u Chmielewskiej jakoś te przypadki znacznie były smieszniejsze ;) jak pył opadnie, to Bożena sobie poczyta od nowa, co tam wleci ;)

  • marga77

    Demirja - im dłużej ma się prawo jazdy i jeździ oczywiście w tym czasie, tym taniej jest AC i ogólne ubezpieczenie drogowe, Smartko jest z tej okazji na Miśka, ze mną i jako główną używaczką,, także jako właściciel nieruchomości, płacisz mniej, poza tym logicznym jest, że nowy samochód nagle się nie zepsuje tak, żeby spowodować jakiekolwiek szkody, więc też kosztuje mniej, aniżeli gdy ma się samochód stary ...

    Bożenka niech popacza ubezpieczenia czy jest opcja przeciw wandalizmowi, tutaj taka jest w OC, tam gdzie Bożenka mieszka, jest to niezbędne niestety :/

  • dorota4311

    Bardzo współczuję , oj ma się Bożenka z wandalizmem, boli po kieszeni i boli wewnetrznie,że aż tak:( Gnojkom tą dechą przydałoby się wyklepac to i owo,to by im się odurzenia odechciało i na roboty ciężkie,wtedy nie ma czasu na zbytki. Wandaliczna jego mać! Nie wiem,czy przypadkiem nie pożegnać się z Betty, bo będzie jak z naszą Corsą,że ciągle cuś i coraz drożej. To już ostatecznie ostatnie nasze naprawy,bo pójdziemy w koszty a nic to nie da. Jak przegląd techniczny zaliczy autku sprawność, to jeszcze się ulitujem, a jak nie to żegnamy się definitywnie. I tak już trwa rozglądanie za innym, ale to też zagadka co sięk upi,jak z drugiej ręki.Wzdech.

    Absolutnie fantastyczny liścik ,Diabeł to ma tę artystyczną rękę,się wie!




  • tessa37

    No i mi sie z tego wszystkiego samochod orograficznie wypaczyl;)
    Niech ten pyl siada, a Bozenka ma czas na czytanie "starej" Chmielewskiej i czego sobie tam zazyczy:)

  • stardust1-2

    Malbork zaliczylam ze Wspanialym 9 lat temu i bardzo nam sie podobalo. Nawet przewodnikiem, ktory rozprawial po anglinckomu bylam zachwycona.
    Jedzenia nie pamietam, czyli wyglada na to, ze nie korzystalismy.

    Szkoda Betty a jeszcze bardziej szkoda Bozeny, bo to bardzo droga lekcja zyciowa. Wyglada na to, ze najlepiej i najtaniej zyje sie tym co wszystko olewaja :( Ale ja tez nie potrafie przejsc obojetnie jak widze, ze cos sie dzieje, ktos wymaga pomocy, wiec rozumiem, doskonale rozumiem.

    Bracia planktony i koperta cudnosci, Diabel jest diabelsko zdolny i to widac w kazdym Diablowym poscie :)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - zamiast klauzul w ubezpieczeniu dawaliby śrutówkę i by było po sprawie. A tak to się człowiek szarpie. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - w sumie coś takiego jak "nowa Chmielewska" raczej nie nastąpi, tak że po prostu milion minut na czytanie - niech się trafi! ;)

  • sekretarka.bozeny

    Stardust - siemano!
    Jak się przyjrzysz, to po drodze Bożena dołożyła linka do bardziej cywilizowanej recenzji tej wyprawy ;)))) Inne oko i nieco odmienny opis, chociaż wnioski zbieżne.

    Bożena już ma krzemienne pośladki od tego stałego utwardzania, tylko jeszcze rozmnażanie forsy trzeba uruchomić, to sobie już kobita poradzi. ;)
    Diabła fanką Bożenka będzie po grup. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Dorotko - no właśnie! Te koszta, do choroby cieżkiej. Z potłuczonym lakierem Bożena przegląd raczej przejdzie (tfu-tfu, bo to zaraz jakoś), ale po zimie raczej nie będzie sprawa wyglądała ciekawie, jak się pewnie domyślasz. A wgniecenia też są irytujące - wygląda, jakby Bożena sama nie dbała o auto, a to ten gnój mały. ech.
    Zaraz w drodze będzie jednak ekspertyza i uzupełnianie danych do protokołu sprawy na policji, to się zobaczy co z tego będzie.

    Bożenka pozdrawia słonecznie i serdecznie. :)

  • Gość: [marga77] *.dyn.telefonica.de

    atam śrutówkę, obrzynę na niedźwiedzia! wyciąganie łap do nieswojego i nieszanowanie cudzego, to jest to co Margeeske bardzo z równowagi wyprowadza, bardzo!

  • sekretarka.bozeny

    Bożenka Ci niedługo w kuluarze poopowiada, jakie są reakcje okolicy na ten wybryk. Szkoda słów.

  • gem_ma

    OMG, bądź tu człowieku dobry i żyj w zgodzie z Pismem. Nie da się.
    Jeśli zaś chodzi o prowiant w trakcie wycieczek - dociera do mnie powoli, że zjedzenie czegokolwiek w jakimkolwiek miejscu wycieczkowym to takie trochę samobójstwo żołądkowe i kieszeniowe. Do dziś czuję smak tych "domowych" ruskich spod wrocławskiego zoo. Albo obiad nieopodal zamku Książ, równie stary co sam zamek. Nawet przy ogrodzie botanicznym doczekanie się na jakikolwiek niechlujnie wyglądający fastfood jest...brak słów. Zbieram te doświadczenia i umacniam się w przekonaniu, że jednak najbezpieczniej jest spakować kanapki.

  • sekretarka.bozeny

    Ano. Seneda.

    A kanapki to Bożena ma zawsze! Na wycieczki nadjeziorne do tego zawsze musowo termos z zupą i co najmniej trzy inne flaszki z wodą i napojami oraz też co najmniej jeden termosik z herbatą.
    Tym razem nie targali zupy za sobą i potem trzeba było odcierpieć. ;)

  • gem_ma

    a ja, głupia, myślałam, że wystarczy mieć wodę dla dziecka....a wszystko inne można kupić NA MIEJSCU. życie zmodyfikowało moje durne wyobrażenie.

  • sekretarka.bozeny

    No niestety, zawsze trzeba mieć food trucka na własnym wyposażeniu ;))))

  • gem_ma

    a wiesz, co jest najbardziej wkurzające?? dźwiganie tego....

  • sekretarka.bozeny

    No dlatego Bożenka pisze o food-trucku, by się przydał każdej mamie ;D

  • fusilla

    MRUFA!
    Dzięki serdeczniste za życzenia zdrowotności. One wszakże dla mego Ślubnego ważniejsze, bo walczy dzielnie z choróbskiem, ale przecież i ja zdrowa musze byc nie tylko na umysle, ale i fizycznie. Potykanie się codzienne z rzeczywistością naszych szpitali, to jest bardzo pouczające doświadczenie. Jak jeszcze z miesiąc posiedzę, bo na to się zanosi z pilnowaniem drugiej połowy, to pewnikiem doktorat jaki zrobię! A co!
    Trzymajcie się tu wszyscy w zdrowotności jak najlepszej, bo ja nie wiem, kiedy znów słowem pisanym się odezwę! :-(

  • sekretarka.bozeny

    Fusilko - jakby jeszcze miesiąc, ale ku dobremu, to niech szybko zleci. Bożena się narzucać nie chce , ale myśli o Was często. :) Zdrowia i siły dla Was obydwóch!

  • stardust1-2

    Dzieki Ci dobra kobieto, za ten dodatkowy link. Widac, ze dzieci mialy super zabawe, ba sama bym sie w takim parku pobawila:)))
    Ah i przy okazji z przyjemnoscia obejrzalam Checiny i Pacanow, bo to moje rejony, ja jestem z Kielc wiec mam sentyment. Tez tam pieknie, a juz dla dzieci Pacanow to naprawde super atrakcja.

  • sekretarka.bozeny

    No Pacanów to inna historia w ogóle, ale rewelacyjna :))))
    Pozdrowienia od Bożenki!

  • mrufa1408

    fussilko, normalnie staram sie nie epatowac soba, ale jakbys chciala to zapraszam w moje skromne pielesza virtualne. podobno smiech to zdrowie, a mnie sie czasem udaje kogos usmiac, wiec tego.
    O Slubnym doczytalam, a ze swoje przeszlam w szpitalach na Planecie Ojczystej dogladajac bliskiej osoby to tez wiem jakie to pouczajace doswiadczenie. Oraz ja zawsze zycze zdruffka szerokopojetego to nie powinno byc problemu - to takie zdruffko co mozna sobie do potrzeb sparametryzowac :), na co komu potrzeba to na to mu zdruffka pozycze :). interest free ;)

    Bozenko apropos foodtracków w podrózy, to ja sie po zyciu na Wyspie i podrozach za oceanami rozmaitemi rozbisurmanilam tak ze w podroz wylocznie trucizne biore, bo reszte se kupie - zimny prysznic byl w Espanii bo zostalam poinformowana ze poza markowymi fastfudami i snackami na dobrze prezentujacych sie stacjach benzynowych zywnosci przydroznej nalezy unikac za wszelka cene. Lepiej zaczac (r)zuc wlasne obuwie nawet jak nie jest skorzane, niz ryzykowac potrawe w czyms przy autostradzie. Taki mi radzila espanska kolezanka. Co prawda ta sama kolezanka to mi tez radzila jechac noca solo autobusem zamiast wynajac samochód za wyjatkowo drobne kwoty, bo to bezpieczniej, wiec co do jej porad jest dosc sceptyczna, no nie? ;)
    Marga? A jak tam u Was wzdluz autobahnów z pozywienie dla strudzonego wedrowca? Mam brac walowke z bootsa czy da sie tam gdzie na popas zatrzyamc p odrodze? ;)

  • tessa37

    no niestety..., ale mialam na mysle te starsza ze starszej;)
    Ile tylko minut sobie Bozenka zazyczy:) A dla wandali-najgorszego!

  • marga77

    Bożenko to się już mentalnie przygotuję i będę się silnie starała nie klnąć

    mRufa całkiem spokojnie, można na stacji, można i wew przystacjowej restauracji, tanio nie jest, ale zawsze taniej jak na lotnisku frankfurckim, gdzie kawa i ćwiartka wody mineralnej kosztuje pintnaście ojro ;)

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - Bożena planuje jednakowoż te swoje kanapki z pasztetem mieć w obfitości :D
    Babcia mawiała, że kto z sobą nosi, nikogo nie prosi i w razie czego zawsze można zatkać tą najbardziej zawsze zapotrzebowaną (Agatkę) ;) Ewentualnie Maki jakieś po drodze są na pewno :P

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - sprawiedliwego by Bożence starczyło. I pokryciem kosztów :P To już nadto sprawiedliwie :P

  • sekretarka.bozeny

    Marga - będziemy wiązać jakby co i poić melisą, jak nie będziesz podglądać :P

  • tessa37

    Z ta sprawiedliwoscia w Polsce, to niestety coraz mniej optymistycznie wyglada...i to jest najwiekszy eufemizm, na jaki sie kiedykolwiek zdobylam...

  • mrufa1408

    a tak, Maki to szczegolnie pod Agatke pasowne lol, która frytek nie lubi :D.
    No ja mam limity ile tych kanapek wziac co nie. W swietle kiedy wybór jest miedzy dodatkowa para gaci (wierzchnich czy spodnich obojetne bo znajac moje przypadloscic z wscieklymi gaciami braki planu awaryjnego w obu dzidzinach moga byc katastrofalne) a kanapka to ja jednak wybiore to gacie lol.

    A pare sojowych pasztetów to ja sama chetnie wysepie od Bozenki na wynos jakby sie dalo - te w sloiczkach nie potrzebuja chlodzenia to mzoe wieksze szanse niz na ten bob nieszczesny? ;)

  • marga77

    właśnie przyjęłam posłańca do Bożenki z sejfem, co by się nie okazało, że bób się zagotował i trza było zjeść, szczególnie dla takiej na em :D :D :D

  • marga77

    nie przyjęłam, tylko pchnęłam ... nowe kamery mi tu zakładajo i rozpraszajo, no!

  • mrufa1408

    Marga, nie wiem o co sie czepiasz lotniska we FRA - ja tam nei narzekam - prezle ze srem byly w takie jsamej cenie jak na dworcu z kaczkownia, a jadlam obiad w burdelkingu i tez ze mnie nic nie zdarli (lacznie z duzym kublem zastepczej trucizny - a tylko dlatego tam, bo restauracje NIE serwowaly sznycla, którego po tym "eine kleine" ze zlotego jablka, bylam spragniona!! ;)

  • marga77

    mówiłam o kawie i wodzie, a poza tym na bezludnej wyspie nikt mnie nie zaciągnie mnie do hamerykańckiego sieciowego szajsu, już na sam widok dostaje sraczki i skrętu kiszek, jak będziemy kiedyś razem z FRA wylatały, znajdę Ci sznycla eine grosse nawet :D

  • mrufa1408

    Ja tam od czasu do czasu lubie sie w rynsztoku kulinarnym wytarzac, grzesznie nawpie**ac glutaminianu sodu itp, bo pozniej bardziej doceniam uroki kuchni gourmet czy nawet wlasnej ;)
    A tak w ogóle to juz mowilam - zajrzalam do menu kadzej z otwartych wtedy knajp na odlotach i sznycla nie bydlo Bardzo dokladnie sprawdzalam. Po dwa razy. To co mialam o suchym pysku leciec? ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - no teraz to ogólnie są jaja. Z jednej strony trzeba chodzić po mieście i szukać na własną rękę, gdzież ten pysk, co to jest do obicia, a z drugiej ze światełkami wystawać całe wieczory.
    Nie ma nudy. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - posłaniec posłańcem, ale musisz poczynić zamówienie zastępcze na wypadek wtopy, bo tak już bez żartów, to się robi kłopot. W puszce nie będzie Bożena przecież wozić, bo taki szajs to już macie tam :D

  • marga77

    niestety mój żołądek karmiony trzydzieści lat w peerelu nie uznaje kapitalistycznej plaskatej, rozciapcianej pseudo bułki, z pseudo mielonym kotletem, nawet po trzydziestu latach w kapitalizmie ;)))

    Ty nie bądź taki karzełek, jak mówię że znajdę, to wiem co mówię :D

  • marga77

    spoko wodza Bożenko, tak czy siak noszę się z zamiarem ogólnie :)

  • mrufa1408

    no przesz ja nie watpie, ze Ty znajdziesz, ale mnie sie nie udalo, bo pewnie nie po tych sferach sie obracalam :D

    ja w PRLu krocej bylam karmiona, poza tym we FRA spozylam namiastke healthy fastfud bo byl to vege burger chyba z chia albo quinoa, wiec sie nie czepiaj :P. A po trzecie jakby my wszystki byly takie same to swiat nudny by byl i nie bylby by wymówki tluc warkoczami o beton nieprawdaz... ;)

    Ja juz zastepcze jakby co wystawilam. na priwie doprecyzuje lol :D

  • marga77

    jakby mnie się za pierwszym razem udało miałabym taka córkę, tyle Cię w tym peerelu karmili :D :D :D

    na priva mam aż cały tydzień, pewnie mi od tyle wolnego warkocze wyrosno, to walnę w ten beton, a jak nie, to za moment urlop mam i se podhoduje ;))))))))))))))))))

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - ale! Mak ma teraz niestety ofertę do dopasowania, więc Agatka w hepimilu bierze jogurt lub pomidory zamiast frytek, a te paskudne nuggetsy mogłaby jeść miesiąc z rzędu, tylko wredna matka jej nie daje.

  • Gość: [mrufa1408] *.range86-136.btcentralplus.com

    Fader tez lubil niegdys te paskudne nugetsy, teraz woli plastykowa rybe ;).
    na Wyspue nie ma jogurtu czy pimidrow, chyba jest msrchew i jablko do wyboru w zamian. Oraz palce ryby oprocz nugetsuff.
    Ja do gastfudow znarowiona wiecej jak pol zycia ;) poza tym juz mowilam, lubie czasem g@wno w panierce spozyc. Daje perspektywe. Zwykle na wyjazdach zeby zminimalizowac ryzyko eksperymentalne.

  • sekretarka.bozeny

    W zakresie "jabłko-marchew" to jest do wybrania jabłko albo mus owocowy. Jabłka są tragiczne, tak że jak już nachodzi wiekopomna chwila, to idzie mus ;)
    Bożenka raz na rok ruski również spożywa glutaminian w postaci dowolnej, żeby potem zrobić to, co Ty - docenić normalne jedzenie i kwestię nieodbijania się chemiszcza przez pół dnia ;)

  • tessa37

    Ja po dzisiejszym dniu z najnowszymi wiadomosciami, to nie wiem, czy to jaja sa, czy jakieś wybuchy na słońcu, czy chora konstelacjia gwiazd, czy jeszcze coś innego.. .ktoś?coś?

  • sekretarka.bozeny

    Bożena też nie wie.

  • marga77

    Margaeska tez tak chciała się truć, ale za każdym razem kończyło się to ze skręconym żołądkiem i kiszkami, godzinami w kiblu :(

  • mrufa1408

    a nie, to mnie o nich nic nie dolega, oprocz uczucia ze sie wlasnie najadlam trocin smakowych smazonych na glebokim tluszczu ;) poza tym totalnie nic. Nawet zgagi co jest osobliwe, bo zgage ptorafie miec nawet po szklance wody w niektóre dni ;)

  • marga77

    no mówię trzyjści lat peerelu :D

    pozdrawiam Bożenkę z salonu mojego Figaro, ale fajnych dwóch chłopaków na staż zatrudnił, normalnie ócz oderwać nie można!!! :D

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - o Koleżanko, to Ty masz zdecydowanie za duże fory w dziale żywności trującej :D

  • sekretarka.bozeny

    Margaeska - Bożena pozdrawia z kajaka, bo nadal leje :D

  • kotimyszkot

    Szkoda auta, że nie wspomnę iż owej młodzieży też szkoda, ale tu walka nierówna.. Mimo wszystko chwali się Bożence choć próba..
    Malbork to my też koniecznie, ale te ceny biletów to jakiś horror! Dobrze, że nasze dziecię jeszcze poniżej 7, ale Wy to majątek tam wydaliście!
    Jako, że odcięta byłam od neta w lesie, nie sprawdzałam pogody.. A tu widzę u Cię tradycyjnie?? Nie da się coś z tym zrobić? Zamówienie składam tym mocniej :) I jeszcze, w temacie kulinarnym, listę miejsc ze znośnym foodem, w rejonie, ładnie poproszę przygotować :) Buźka!

  • marga77

    tu lało cala noc, a teraz znowu się zachmurzyło i lunęło, a ja rzuciłam się do sypialni dziękując buku, ze nad sypialnianym oknem jest okap, bo inaczej musielibyśmy spać na mokro ;) ale jest ciepło w miarę, to wybaczam ;)

    pamiętam, że po koncercie DTH w Graz, byłam przeraźliwie głodna, restauracja hotelowa była już nieczynna, za to bym czynny pobliski emcedonald, no i się skusiłam, żeby potem cala nockę przesiedzieć w wuce ... i żeby nie było, hamburgera nie jadłam a jakieś kurze odnóża ;)))



  • sekretarka.bozeny

    Kotimyszkocie - no taki maszcilos się Bożence stale ostatnio przytrafia, co poradzić. ;)
    Malbork drenuje kieszenie do czysta, ale naprawdę warto :)
    Pogoda miała być już w tym tygodniu , co minął i rzeczywiście w czwartek była. Czekamy teraz na nowy poniedziałek z nową zapowiedzianą piękną pogodą :P W sam raz dla Was. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - bo te kurze odnóża to mogą mieć podejrzane panierki na przykład, że człowiek uczulon się okazuje.
    Zazwyczaj najbezpieczniej w takie sytuacji wziąć frytki, ale to też nie wszędzie ;))))

  • marga77

    w latach dziewięćdziesiątych, jak handlowałam na granicy i jezdzilam na pchle targi po Malej Ojczyźnie, razu jednego obok mojego stoiska, stanęła sobie buda z frytkami i innym żarciem, cały boży dzień te frytki żarłam, a później odchorowałam, bo najwyraźniej tłuszcz był stary, od tej pory poza domem frytki nie włożę do ust, wystarczy, ze się popatrzę, zaraz mi się ten tłuszcz odbija :D

    mój Młody do czasów nastoletnich pił tylko wodę, herbaty ziołowe lub soki naturalne, gdy go matka OMS próbowała napoić Coka Cola (bo Duży Michał i Kuba piją) oczywiście pod moją nieobecność, Młody pił, bo każo i dostawał torsji, jak się z OMS rozeszłam, babcia w końcu miała pole do popisu i nauczyła Młodego tą Cole chlać, gdy wracał z wakacji czy z ferii świątecznych od OMS, w domu miał normalnie objawy odwykowe, bo z mojej ręki świństwa, które uzależnia jak każda olbrzymia ilość cukru, nie dostał! ludzie z Coca Colą w ręku histeryzują o papierosy, kiedy nie wiadomo które świństwo jest gorsze ;)
    do mnie nie dociera, jak można ugasić pragnienie cukrem ... jeszcze większą ilością cukru?!

  • sekretarka.bozeny

    Bożena też ma na stanie taki przypadek, co wszędzie pcha cukier w ilosciach możliwie jak największych. Dochodziło do tego, że na czas nieobecności na kwadracie Bożena chowała cukier do tajnych schowków, ale to też nie okazywało się skuteczne, bo zawsze można przynieść swój, prawdaż. Nawet do zupy pomidorowej trzeba było dosypać, bo "dzieci takiej kwasicy nie mogo".
    No cóż. Trzeba było wziąć się za organizację własną tak, żeby dzieci nie zostawały pod opieką cukrowej niani.
    Kokakolę Bożena pija czasami zamiast kawy, której nie pija. ;)

  • marga77

    jak już na prawdę nie ma co pic, to wtedy kokakolę, ale rozcieńczoną woda na zasadzie herbaty z esencji, to samo z drinkiem ;)
    pamiętam jak byłam kiedyś w Polsce i był straszliwy upal, a w sklepiku, który po drodze miałam, mieli tylko fantę i kole, za to w zamrażarce, wychlałam ta kole straszliwie zimną, nie czując jej smaku :D
    nie mniej jednak, za dziesięć minut znowu straszliwie chciało mnie się pic, ale już byłam w domu, a tam była woda :)
    z takich cukrzanych napojów lubię jedynie Mirindę, ale raz na jakiś czas i niewiele, i nie po to, aby ugasić pragnienie :)

  • sekretarka.bozeny

    A tak, to w takim sposób to Bożenka też mirindę czasem lubi, najlepiej zmrożoną i najlepiej nieczęsto. Tak średnio jej wyjdzie ze dwa razy w lato i limit się wyczerpuje. ;)

  • tessa37

    Na szczescie urlop się zaczal, to choc tyle;)
    Walizki pakujemy po malu:)

  • sekretarka.bozeny

    Bożena zaczęła urlop tydzień temu. Szkoda tylko, że spędza go w ... pracy.

  • mrufa1408

    Ale jak mi ktos omylkowo da zwykla kole zamiast bezcukrowej to natychmiast mam kwasnosc w ustach. Po innych cukrowych. Oraz po owocowych (acz po takich to mam tez zgage). Tak, ze tego...
    W zwiazku z tym zapraszam na letnia zupe z cepa. Znaczy tfu, prosta jak budowa cepa letnia zupe z groszku i salaty... ;)

  • sekretarka.bozeny

    Czy chodzi Ci o uczucie zbliżone do smaku polizanej, bardzo metalowej łyżeczki? Nie takiej metalowej, co poguje, ale takiej metalowej co to smak rozsiewa. ;)
    Zupa z sałaty, no ciekawe. ;)

  • marga77

    nawet nie wiecie jak mnie cieszy posiadanie maszyny, będzie chodziła non stop wew sierpniu ;)

    Pepsi juz sam zapach mnie odrzuca, ma dokładnie smak łyżeczki, takoż i Koli na słodziku nie ruszę brrrr

  • sekretarka.bozeny

    Noo! W końcu ktoś Bożenkę rozumie z tą łyżeczką :D

  • marga77

    Bożenka to przecudnie określiła, lepiej i dokładniej się nie da :D

  • sekretarka.bozeny

    :D

  • mrufa1408

    Bo u Was trucizna ma koszmarna recepture- i w PL i w DE. wyspowy Max to inna bajka, podobnie Francuski i Belgijski. W PL to pijam z wybory wylocznie odmiane light z cytryna ;) od ladnych 5ciu lat. Kiedys Max mial ten sam smak, ale zmienili mu recepture jakies wlasnie 5-6 lat temu. Czasem u nas w funciaku maja maxa tanioche i on jest z PL i jest niepijalny prawie. Z lyzeczka. Kwasnosc w ustach to kwasnosc, nie metaliczny posmak. Stad podejrzewam, ze zagrozenie cukrzyca istnieje, albo tzw nietolerancje cukru. Ale slowo daje, po czekoladzie tam nie miewam ;). Predzej kolki dostane niz kwasnosci. Ot ciekawostka ;)

  • marga77

    rozumiem, ze piwem można ugasić pragnienie, sama tak robię jak jest dziko gorąco i hektolitry wody mi uszami już wylatajo, o wodzie nawet nie wspominam, bo trzeba minimum półtorej litra dziennie jej wypić, ja bez wody nie egzystuje! ale żeby pic dobrowolnie jakieś pepsi lub kole, jak by się one nie nazywały czy w postaci z cukrem, czy w słodzikowej, to tego do końca życia nie pojmę, ta ze słodzikiem uważam za jeszcze paskudniejsza, jak wszystko co zostało podane obróbce chemicznej, zaś cukier, to cukier, zdrowy w nadmiernych ilościach nie jest i do tego uzależnia ... dlaczego nie robią koli czy innej fanty ze stevią? nie robią, bo stevia nie uzależnia, a cukier i jego ersatze tak!
    co do czekolady, to pszeesz czekolada, to warzywo jest, to nie ma dziwne, że zdrowe :D

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - a to prawda, że PL max jest niepijalna/y.
    Bożena generalnie sporo jest w stanie różnego sortu świństw wypić, byle były zmrożone :P
    Po czekoladzie to Bożena ma głównie błogość. :P

  • sekretarka.bozeny

    Marga - ej, piwo jest dobre na upału i na mrozy :P Bożena ostatnio jednakowoż preferuje takie z minimalizowanym prądem, bo więcej jest efektu picia, a mniej napicia ;)
    Karolka spytajcie, on od dawien dawna twierdzi, że czekolada to sałatka, tak że no. ;)

  • mrufa1408

    No wiesz Marga, ja na przyklad za smakiem stevi nie przepadam w niczym wiec jakby zaczeli zamieniac ja we wszystkim jak im kazesz to by mi spora przykrosc zrobili. Woda sie napic pozadnie tez nie umiem bo mam wodowstret juz po lyku. Dlatego rozcienczam wode maxem i jest ok. Wilk syty i owca tez sama do domu wroci.
    Ja uwazam, ze czekolada do warzywo wiec ta sama szkola co Karolek ;)

  • sekretarka.bozeny

    A w PL pojawiała się kola ze stevio. Rzeczywiście trzeba mieć sporo samozaparcia na to zdrowe słodzenie.

  • marga77

    od piwa, to jest Misiek, dla mnie wszystkie tak samo są gorzkie, stąd gaszę nim pragnienie skutecznie, stevia nie ma smaku, poza przeraźliwo słodkościo i ma faktycznie zero kalorii, więc bym piła :D

  • tessa37

    A ja dzis...wyjatkowo tez, ale absolutnie nie altruistycznie, te czasy dawno minely, nadgodziny odbieram w piniondzach;) lub w naturze (czyli odebranych godzinach;), kiedys preferowalam to pierwsze, obecnie zdecydownie -drugie;)
    Dzisiejszy brak urlopu (zaczynam wiec oficjalnie od jutra:), tez sobie odebralam, przedluzajac w druga strone;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - to coś jeszcze inszego muszą dodawać do tego, co serwują jako kola-ze-stevią, bo pić to ciężko :P
    A gorzkie to Bożena lubi akurat. Słabe piwo, sok grapefruitowy albo campari - zawsze i chętnie ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - Bożena ma dość złożone zajęcie główne, które co prawda wymaga reformy żeby ukrócić społeczne godziny, ale do końca jeszcze nie wiadomo jak by one miały wyglądać. Te reformy. Byle nie z falbanami.

  • tessa37

    Trzeba wyjść na spacer ze swieczka;)

  • marga77

    chwilowo wzięłam z regałów takie picie, czerwone, wytrawne, a nie kwachy, Merlota z 2014 obaliłam kilka flaszek z Duo, Misiek chciał zamówić jeszcze, ale już nie mieli, mieli za to z 2016, jak widać ;)))

  • sekretarka.bozeny

    Bożena by chętnie taki pijała, bo to eleganckie i światowe, ale niestety ma uczulenie jak stodoła i może ino popaczać. :D

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - spacery są ważne! ;)

  • tessa37

    Bożena mój "osobisty" miastowy sąd wrzuca, dzięk wielkie:)
    Swoją drogą rzut beretem od mojego LO i jeszcze blizej od uczelni, tez sie protestowalo:)
    Dumnam, bo wszyscy znajomi (z autorka mema wlacznie:) tam byli:)

  • sekretarka.bozeny

    Jedyne, czego szkoda, to że z takich powodów musi nas duma rozpierać, a nie z powodu wybitnych osiągnięć w dziedzinie technologii, gospodarki, medycyny i dowolnej innej. To nie, to spacerujemy. Ech.

  • tessa37

    No niestety...troche to potrwa jeszcze, zanim bedzie (znow) w miate normalnie.
    I będzie można być z innych (wymienionych przez Bozene) powodów dumnym.
    Ale iskierka nadziei, że duch w Narodzie nie ginie...

  • marga77

    spoko na ilość białych win Margaeska nie narzeka, w ogóle na ilość butelek wszelakich z procentami Margaeska nie narzeka, także tentego ;)))

  • marga77

    Margieski Siora to nawet gitarrrę wyprowadza #wiadomomiastoportowe :D

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - no w tym to rzeczywiście całe szczęście. ;) Może ktoś tam jeszcze na Wiejskiej pamięta, że naród maszeruje do któregoś momentu, a potem zaczynają się wycieczki przez płot ;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - to na nich naśpiewała
    A herbatę z cytryno też masz jakby co? Bo Bożenę to tym najłatwiej opędzić :D

  • marga77

    mnie by głos uwiądł, kiedyś mnie chcieli do telewizji i radia, albowiem posiadałam wedle nich piękny, radiowy głos i dykcję, i jak tak przed tymi kamerami, a potem w studio radiowym przed tymi mikrofonami zaczęłam czytać próbny tekst, to mi właśnie ten głos posłuszeństwa odmówił, a na koniec się popłakałam z tremy, nie nadaje się przed publikę i zawsze podziwiam artystów na koncertach, że oni tak se śpiewają do tych tłumów, ja bym na sam początek zemdlała :D
    z graniem na gitarze, też u mnie po zderzeniu ze schodami cienko wygląda, akordów barowych nie łapię, dobrze że napojów barowych nie trzeba li i wyłącznie lewą ręką trzymać ;)))))))))

    mam, nawet japońsko prosto z Chin

  • sekretarka.bozeny

    Bożena to kiedyś nawet chciała publicznie śpiewać. Całe szczęście są od tego kolonie i kolonijne konkursy piosenki, żeby obmywać biedne dziecięta ze złudzeń o karierze nie w tej dziedzinie, co trzeba :P
    Herbata japońska prosto z chin będzie to aż nadto. Ordynarny Lipton wystarczyłby w zupełności :P

  • marga77

    w chórze Margaeska tremy nie miała :)

    Lipton tysz jest, a nawet i z Oxfordu sypaną herbatę mam, zapomniałam jej nazwy czy Główna Sprzątająca słyszy, ze zapomniałam nazwy herbaty z Oxfordu?! :D

  • sekretarka.bozeny

    W chórze to Bożena miała niezły ubaw, bo w liceum za chór była szóstka z muzyki.
    Biedna nauczycielka nie mogła dojść, kto tak fałszuje tragicznie :D

  • marga77

    :D :D :D jak nie przesłuchiwała przedtem kandydatów, sama sobie winna :D

  • sekretarka.bozeny

    Bo miał to być wielki chór, to szła na ilość :P

  • marga77

    wypadło jej, najwyraźniej :D

  • mrufa1408

    A Marga to uwaza, ze sprzatajaca pamieta nazwe lol... czarna byla ;)
    oraz tysz mam japonska z Chin :D w taki mslicznym puzderku :)

  • marga77

    a uważa, no ale na tych wyspach to tak herbatę żłopią i tyle tego, ze wybaczam sklerozę ... a niech popaczo Margieski jako pasażera, wew własnym autku :D

  • Gość: [mitenki] *.dynamic-ww-10.vectranet.pl

    Na zdjęciu po prawej to smok, dinozaur czy przerośnięty królik?

  • tessa37

    Obawiam sie ze raczej nie (albo nie chca pamietac;)
    Z innej beczki (a raczek torby foliowej;) popełniłam w końcu ten mrożony bob skubany, który okazał się jednak w lupinkach, smakuje jak świeży po ugotowaniu:) Bardzo radam:) Oraz idę kończyć pakować walizki;) Najtrudniejsze w tym jest NIE zapakowanie kotow;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - ooo taaak, wypadło, wypadło. Wizus był tego dowodem, jak to czasem bywa. ;)
    A co to się stało, że Ty jako pasażer? We własnym aucie??? (szok, niedowierzanie).

  • sekretarka.bozeny

    mRufa - w takim jednym puzderku ślicznym to Bożena też jeszcze ma herbatę. Nie ruszyła, bo szkoda :P

  • sekretarka.bozeny

    Mitenki - siemano! Kopę lat! :)
    Tam to taki psiaczek przydomowy, szczenię ledwie. ;) Osesek. Nie przepada za listonoszem niestety. ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - może daj kotom walizkę-zmyłkę, niech sobie siądą wygodnie, a Ty się spakujesz w tym czasie?

  • marga77

    ano zaprowadziliśmy T5 do dochtora, gdzie oprócz T5 zostawiliśmy październikowy wyjazd na koncert DTH w Buenos Aires, ale nie rozpaczam, bo urlopu mimo czterdziestu dni, zostało mi na ten październik tylko pięć dni, zważając trzynastogodzinny lot, to niewiele tego urlopu, a tak będzie więcej na święta i sylwka, które spędzę w jakimś ciepłym kraju :)
    DTH nagle zaczęli trasę koncertową i z nienacka od Argentyny, ale za dwa lata tam też ją zakończą, a za dwa lata to już będę miała li i wyłącznie urlop, więc spoko :)

    dzińdybry

  • Gość: [marga77] *.web.vodafone.de

    no paczaj po wolnych dniach ciężko się obudzić, ano jako pasażer, bo miałam kaprys i po zostawieniu T5, pozwoliłam się wieźć Miśkowi moim autkiem ;)

  • tessa37

    Haha, wygodnie i może jeszcze SPOKOJNIE, kiedy my coś robimy:) To musiałaby być ta walizka z tuńczyka i kocimietki;)

  • sekretarka.bozeny

    Marga - autko po prostu wiedziało, że ta wyprawa to nie na teraz, bo szkoda czasu na latanie dwajściasześć godzin na tyle tylko urlopu ;)

  • sekretarka.bozeny

    Tessa - Bożena na Twoim miejscu to by pozostała przy kocimiętce. Strasznie ciężko może być potem tuńczyka dokładnie powyciągać z walizki.

  • marga77

    Misiek rzekłbył, że jakby zsumować ile kosztują wszystkie części zamienne i robocizna do T5, to za to można by było kupić mały samolot!

  • mrufa1408

    Inne puzderko, ale kumam czacze ;).

Dodaj komentarz

© Dziennik Bożeny Wąs
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci